Menu
Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: 04.01.2015

04.01.2015 2 lata 8 miesiąc temu #197

  • Kolumb
  • Kolumb Avatar
  • Offline
  • Posty: 126
  • Otrzymane podziękowania 136
Mapa : Nogova
Misja : [13] War Pie

ScreenShot01-04-15at08.12PM.jpg

Iście ułańska szarża (Krzychu na strzelcu).

ScreenShot01-04-15at07.59PM001.jpg


ScreenShot01-04-15at07.53PM.jpg


ScreenShot01-04-15at08.00PM.jpg

ScreenShot01-04-15at07.53PM001.jpg


ScreenShot01-04-15at08.08PM001.jpg




Mapa : Nogova
Misja : [13] Hunters


ScreenShot01-04-15at08.26PM.jpg


ScreenShot01-04-15at08.31PM.jpg


ScreenShot01-04-15at08.39PM.jpg

Dodaliśmy trochę markerów.

Mapa : Nogova
Misja : [10] Vidlakov attack v1.1

Here we go again...


ScreenShot01-04-15at09.08PM.jpg


ScreenShot01-04-15at09.10PM002.jpg


ScreenShot01-04-15at09.10PM003.jpg


ScreenShot01-04-15at09.10PM003.jpg


ScreenShot01-04-15at09.13PM.jpg


ScreenShot01-04-15at09.14PM001.jpg


ScreenShot01-04-15at09.24PM.jpg


ScreenShot01-04-15at09.28PM.jpg
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): krzychuzokecia, Finrod

04.01.2015 2 lata 8 miesiąc temu #207

Następna relacja z naszych rozgrywek. Obecni byli: Kolumb, Finrod, Orange, Raul (w nowych barwach klubowych) i ja. Zaczęliśmy trochę przed 20:00, a skończyliśmy w pół do dziesiątej. Opisy w kolejności chronologicznej.

War Pie (Nogowa, 12 os.)
Plan operacji przewidywał przejęcie radzieckich przyczółków na obu krańcach mostu w Dawłach, a następnie likwidację plutonu pancernego i zajęcie miasta Newekłow. Powiedzmy sobie szczerze - dla piątki żołnierzy, i to nawet dzielnych Amerykanów, plan raczej za bardzo ambitny. Ale my się nie zrażaliśmy!
Do naszej dyspozycji oddano trzy wozy HMMWV, w tym jeden wyposażony w granatnik maszynowy Mk 19. Jednak pierwszą razą wykorzystaliśmy pojazdy jedynie w funkcji transportu. Kryjąc się między chaszczami podeszliśmy pod wschodni przyczółek i ostrzelaliśmy chodzący tam patrol. Jednak nie tylko piechota broniła tego brzegu rzeki - wróg posiadał też dwa wukaemy DSzK, które poczyniły pewne spustoszenie w naszych szeregach. Z zachodu przyjechał też radziecki BTR, na który zmarnowaliśmy wszystkie pociski przeznaczone do eliminacji czołgów. Ostrzał prowadzony przez ten wóz był też na tyle silny, że zostaliśmy zmuszeni do wycofania.
Przy drugiej próbie wykorzystaliśmy granatnik na dachu naszego wozu. Kolumb zasiadł więc za kierownicą pojazdu, a ja obsługiwałem granatnik. Tym razem poszło nam nawet sprawnie - szybko zlikwidowaliśmy wrogą piechotę oraz dwa wuakemy pilnujące wschodniego brzegu rzeki. Niestety problemy znów sprawił nam BTR. Szarża wozu przyniosła smuntne efekty - w boju poległ Finrod, a my nie mieliśmy już żadnych pocisków przeciwpancernych. Mimo to ruszyliśmy poprzez most wykorzystując Hummvee z granatnikiem. W Dawłach dostaliśmy się pod silny ogień, prawdopodobnie prowadzony spod kościoła na skarpie, górującego nad miastem. Poległem, a nasz dzielny sanitariusz Orange musiał opatrzyć Kolumba. Wkrótce wszyscy poszukiwali wyrzutni RPG wśród ciał poległych Sowietów. Oczywistym było jednak, że to nie pomoże na cztery rozpędzone T-80. Pierwszy pocisk posłał Kolumb i nawet nie zdążył przeładować. Drugim poległym był Orange, również trafiony serią pokładowego kaemu, po wystrzeleniu pierwszego pocisku. Wreszcie legł i Raul, a wraz z nim cały plan przebicia się wojsk amerykańskich przez rzekę.
Uznaliśmy jednak, że warto spróbować trzeci raz. Tym razem klęska dosięgnęła nas jeszcze po wschodniej stronie mostu. Humvee prowadzony przez Kolumba wyjechał na wprost wrogiej piechoty, a ja zacząłem na ślepo walić we wszystko co się rusza. Odłamki granatów raniły mnie i Kolumba, więc musiał nam pomóc Orange. Wtedy jednak przyjechał ten nieszczęsny BTR i ranił naszego sanitariusza. Pod ostrzałem karabinu transportera ległem ja, Kolumb, Finrod i wreszcie Orange. Raulowi też nie udało się przeżyć. Powróciliśmy więc do lobby w nadziei na znalezienie misji bardziej odpowiadającej naszej małej liczbie.

Hunters (Nogowa, 13 os.)
Wybór był jednak niewielki i ostatecznie padło na Hunters - misję bardzo w stylu pamiętnej operacji Gothic Serpent, która nieudana przeszła do historii jako bitwa o Mogadiszu. W skrócie: drużyna amerykańskich komandosów, z pomocą oddziału Rangersów i śmigłowca, ma za zadanie uwolnić zakładnika z rąk terrorystów przebywających w okolicy górskiej wsi Troski. Z braku mięsa armatniego Kolumb wraz z wirtualnym towarzyszem obsadził śmigłowiec, a ja poprowadziłem grupę szturmową sił specjalnych w składzie z Raulem, Orangem (sanitariusz) i Finrodem (strzelec wyborowy).
Kolumb wysadził nas na wschód od wsi, w dolince między najwyższymi szczytami Nogowy, a następnie przyczaił się na południe od rejonu działań. Tymczasem my ruszyliśmy w kierunku osady, wcześniej uznając za stosowne wysłanie Finroda na drobne przeszpiegi przy pomocy lunety jego karabinu. Niestety, upatrzona przeze mnie pozycja naszego snajpera nie spełniła oczekiwań - zamglenie uniemożliwiało dojrzenie nawet budynków, o ludziach nie mówiąc. Finrod zbliżył się więc do wsi, narażając się jednak na ewentualny ogień wroga, a my znaleźliśmy się w lasku na północ od Trosk. Wtedy doszło do rozpoznania sytuacji we wsi, które Kolumb uwiecznił na swoim skrinszocie. Po ustaleniu pozycji przeciwnika, ruszyliśmy do akcji. Niestety, nawet użycie wyciszonego karabinka przez Orange'a nie pomogło w skrytym przeprowadzeniu ataku - krzyki umierającego terrorysty obudziły całą dolinę, która odezwała się wszystkimi lufami. Pierwszy poległ Finrod, potem ja, a następnie Orange. Kolumb też padł ofiarą wrogich pocisków, gdy uznał za stosowne wesprzeć nas swoim karabinem kalibru .50. Wreszcie oddział terrorystów dopadł też Raula, co stanowiło ostatni, tragiczny, akord tej akcji. Jak widać - historia lubi się powtarzać.

Vidlakov Attack (Nogowa, 10 os.)
Ostatnia misja, którą zagraliśmy tamtego dnia. Nasze małe Waterloo, że tak zacytuję Kolumba :) Oddział amerykański ma za zadanie opanować portowe miasto Widłaków, zajęte przez siły radzieckie. Zgodnie z radami Kolumba wyposażyliśmy się w uzbrojenie pozwalające na dalekie strzały i ruszyliśmy do łodzi.
Po desancie dokonała się krótka wymiana ognia z radzieckim patrolem, a następnie zajęliśmy pozycje ukryci za dużymi głazami narzutowymi. Eliminowaliśmy kolejne oddziały przeciwnika, które nadchodziły na nasze pozycje niczym orki we Władcy Pierścieni na obrońców Minas Tirith. Kiedy wydawało się, że przeciwnik wykorzystał większość swoich sił, powoli ruszyliśmy na wzgórze dzielące nas od miasta. To był błąd - snajper wyeliminował Kolumba, a my jak najszybciej wróciliśmy za skały. Znów czekaliśmy na wrogie oddziały i kiedy wreszcie przestały one się pojawiać, ponowiliśmy próbę przebycia wzgórza. Przerwał ją głos Orange'a Tu jest BMP. Gapi się prosto na mnie. Uderzyliśmy brzuchami w glebę i zastanawialiśmy się co robić. Użycie pocisków przeciwpancernych nie wchodziło w grę - załoga wozu miała nas jak na talerzu. Kiedy impas decyzyjny trwał, postanowiłem, bez porozumienia z resztą, przeczołgać się do lasku na północ od naszej pozycji, a następnie do kościoła, który od południa zamyka miasto. Tam postanowiłem wykorzystać wyrzutnię, ale z kiepskim skutkiem - mimo tego, że mierzyłem bardzo poniżej celu, pocisk i tak przelobował nad bewupem. Na moje głupie szczęście, załoga pojazdu zdawała się tego nie widzieć, więc ruszyłem na północ i ustawiłem się w pobliżu kościoła skąd eliminowałem wrogie patrole w mieście. Za mną poszedł Orange, który niczym Fryderyk Zoller, bohater filmu Quentina Tarantino Duma Narodu, zajął stanowisko snajperskie na wieży kościelnej i z morderczą precyzją ostrzeliwał wroga. Niestety, wróg był sprytniejszy i oflankował nas. Raul z Finrodem ruszyli od południowego zachodu, lecz tam też spotkali silny opór. Finrod, ostatni z naszej piątki, znajdując się w okrążeniu postanowił, że nie będzie wzięty do niewoli i zakończył sprawę honorowo: granatem. O ile więc nie udało nam się zająć miasta, o tyle udowodniliśmy, że hartu ducha nam nie brak! :)
Ostatnio zmieniany: 2 lata 8 miesiąc temu przez krzychuzokecia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Rożek, Kolumb, Finrod
Moderatorzy: Eazy
Zasilane przez Forum Kunena