Menu
Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: 27-28.03.2015

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #239

Fotoreportaż z piątkowych bitew. Zaczęliśmy trochę po 20:00. Obecni byli Kolumb, Zielarz i ja. Potem dołączył nieoceniony Rożek.

LST Arizona (Lorient, 12 os.)
Pluton Alfa (dwie drużyny po sześć osób) oraz pluton Bravo (AI), wspierane przez M113, mają za zadanie zająć miasto Yutz, a następnie wzgórze 112 i miasto Bouzonville. Pierwszą drużyną dowodził Kolumb, drugą ja - wśród podkomendnych mogłem liczyć na Zielarza. Nie mogłem jednak liczyć na pilota, który postanowił rozbić się przy lądowaniu i desant trafił szlag. Niezrażeni spróbowaliśmy jeszcze raz.

PFC27.III.2015-1.jpg


Pilot samobójca nadciąga! Może pracował w German Wings?

Teraz udało się wylądować, lecz po dobiegnięciu do zabudowań wpadliśmy wprost pod ogień przeciwnika. Ogień był prowadzony z placu w centrum miasta, do którego prowadziły wąskie przejścia między budynkami. Dodatkowo od północy pojawiły się bwp. Nasze natarcie szybko zostało odparte, więc postanowiliśmy zmienić plany. W końcu do trzech razy sztuka, no nie?

PFC27.III.2015-2.jpg


Efekty mojego ostatniego strzału w tej misji. Swoją drogą, mam podobny problem co Marv z Sin City - nie pamiętam skąd wziąłem tę kosiarę (OK, pamiętam - odpowiedź poniżej)

Tym razem ustawiliśmy się do szturmu od południa, mając nadzieję, że wejdziemy ławą na dziedziniec zajęty przez wroga. Prawie się udało - placyk był pokryty gęstymi krzakami, więc nie widzieliśmy wroga. Mimo to udało się go pokonać, choć nie obyło się bez strat.
Niestety na rogatkach już pojawiły się posiłki, w tym wozy pancerne. Zginął Kolumb, zmiotło większość mojego oddziału, w tym mnie - zostałem zrespawnowany w jeszcze żyjącym erkaemiście. Także Zielarzowi udało się uniknąć losu mewy i wspólnie zaczęliśmy obrzucać bewupa granatami, szukając przy tym czegoś z większą siłą perswazji. Udało mi się znaleźć RPG wśród poległych Sowietów, lecz w tym momencie usłyszałem przedśmiertny okrzyk Zielarza. Mówiąc krótko - zostałem sam jeszcze przed osiągnięciem pierwszego celu. Wziąłem granatnik, wycelowałem i oddałem skuteczny strzał w kierunku znienawidzonego BMP. Yutz zostało zajęte, ale i tak zarządziliśmy wycofanie się do lobby.

Wzgórze (Lorient, 12 os.)

PFC27.III.2015-3.jpg


No i co się spieszysz? I tak nie zdążysz!

Rangerzy i Zielone Berety mają za zadanie zniszczyć wrogi konwój, a następnie zdobyć przyczółki przeciwnika na północy wyspy. Wśród specjalsów Kolumb i Zielarz, ja objąłem dowództwo nad wirtualnymi Rangerami.
Szybki (ha ha ha!) załadunek do wozów, i rura (ha ha ha ha!). Jechaliśmy prostą drogą do najbliższego punktu na przewidywanej trasie konwoju. Pędziliśmy ile fabryka dała w naszych HMMWV (pędziliśmy - ha ha ha!). Dojechaliśmy do punktu docelowego, wysiedliśmy z wozów i... zobaczyliśmy bewupa prowadzącego nasz konwój! Pojawili się kilka sekund po nas! Nastąpiła widowiskowa wymiana ognia - bewup płonął, połowa z nas zginęła, a w całym tym chaosie jeden Ural spokojnie odjechał do swojego celu. No cóż, nie dane nam było dziś zwyciężyć...

Fire Tree (Nogowa, 9 os.)

Załącznik PFC27.III.2015-4.jpg nie został znaleziony



Artyleria w pogotowiu...

No i cóż - hasło o niezwyciężaniu w zasadzie stało się myślą przewodnią piątkowego wieczoru. Ale po kolei. Dołączył do nas Rożek i zarządził wielką operację - zniszczenie posterunku przeciwlotniczego i bazy rebeliantów w lasach zachodniej Nogowy. Ponieważ zadanie to byłoby zbyt ambitne dla drużyny amerykańskich komandosów (nawet jeśli to takie zabijaki jak my!), dowództwo przydzieliło nam wsparcie w postaci baterii haubic M101, kal. 105mm. Pełni entuzjazmu ruszyliśmy na okalające cel wzgórza.

PFC27.III.2015-5.jpg


... i efekty ostrzału.

Po dotarciu na miejsce - w pobliżu wrogich działek przeciwlotniczych - Rożek wezwał artylerię. Trzeba przyznać, że choć ogień armat był efektowny, i zabójczy dla piechoty, to jednak był na tyle niedokładny, że w nikłym stopniu uszkodził pojazdy opancerzone partyzantów - ale to też lekcja na przyszłość: armaty mają nam raczej oczyścić przedpole z piechurów, niż eliminować cele w hollywoodzkim stylu (no chyba, że przerzucimy się na CoC UA 1.1 z pociskami naprowadzanymi laserowo!).

PFC27.III.2015-6.jpg


Bądź moją tarczą...

Ponieważ jednak kolejne salwy artylerii następowały w krótkich odstępach czasowych część z rebeliantów zauważyła nasz oddział. Wtedy odezwały się karabiny, a ja, niczym szeregowy Jackson, snajper z Szeregowca Ryana miałem... problemy z trafieniem w cel! :) Ale w końcu trafiłem. Razem z Rożkiem i AI-kami ruszyliśmy na północ, a Kolumb i Zielarz dobili ostatnie działko.
Niestety, kilkaset metrów dalej AI-ki zatrzymały się, a Zielarz przebierał nogami stojąc w miejscu, choć jego zdaniem szedł w naszą stronę. Ostatecznie okazało się, że żaden z nas nie widzi ruchów kolegów, a serwer odmówił współpracy. Uznaliśmy, że to błąd misji, ale nadchodzące wydarzenia miały nas naprowadzić na właściwe tropy.

Bez cukru (lorient, 8 os.)

PFC27.III.2015-8.jpg


... nie pozwól zatriumfować moim wrogom.

Oddział partyzantów (dowództwo Kolumb, a wśród podkomendnych Zielarz i ja), ma za zadanie przejąć ważne informacje z bazy wroga, a także zniszczyć wyrzutnie SCUD ulokowane na północy wyspy. Dla realizacji tego celu przydzielono nam też sekcję moździerza, którą dowodził Rożek.
Pierwsze próby wykonania zadania kończyły się wystrzelaniem niewielkiego zapasu amunicji: po zajęciu pozycji na wzgórzu, w pobliżu punktu startowego, wrogie patrole ruszały przeciwko nam ze wszystkich stron. Problem znów stanowiło celowanie - przez lunetę swojego SWD widziałem, że nie trafiam w cele, do których mierzę. Sęk w tym, że nie widziałem też kurzu wzbijanego przez pociski upadające w ziemię - zacząłem więc podejrzewać niecne rzeczy... Ale o tym później. Tym później, że znów serwer padł.
Postanowiliśmy zmienić podejście i, po krótkiej wizycie na znajomym pagórku, wycofaliśmy się do lasu, a potem przez miasto Dabo na zachodni płaskowyż. Wróg przeczesywał nasze dawne pozycje, podczas gdy my zaatakowaliśmy jego tyły. Niestety, atak ten okazał się nieskuteczny z przyczyn... technicznych. Mimo bliskiej odległości, kule nie raziły przeciwnika. I nie tylko u mnie - wszyscy raportowali ten problem. Wkrótce znów serwer przestał nadawać i mogliśmy być prawie pewni, że wcześniejsze niepowodzenia nie zależały od nas.

PFC27.III.2015-9.jpg


Częsty widok tamtego wieczoru...

Maine - Beauce (Lorient, 10 os.)

PFC27.III.2015-10.jpg


Oczekując na sygnał

Ta misja narobiła nam trochę nerwów. W mieście Dabo oddział Rangersów (Rożek), z dodatkiem sekcji radiowej (Kolumb) szykuje się do ataku na miasteczko Maine, w którego pobliżu czeka dwuosobowy oddział sił specjalnych (ja wraz z Zielarzem). Po zajęciu Maine naszym zadaniem jest przygotowanie miejsca pod baterię moździerzy, a następnie atak na Beuce i pobliską bazę remontową Sowietów.

PFC27.III.2015-11.jpg


Artyleria w pogotowiu

Zanim to jednak nastąpiło, wraz z Zielarzem ruszyliśmy z plaży w stronę Maine. Od razu jednak zatrzymaliśmy się widząc dwóch wrogich żołnierzy. Nie zauważyli nas, więc postanowiliśmy zaczekać z szarżą, na atak Rangersów - kto wie, może ta dwójka to część większego oddziału?

PFC27.III.2015-12.jpg


W stronę Beuce!

Kiedy Rożek z Kolumbem zaczęli ostrzeliwać miasto z wukaemu i granatnika zamontowanych na ich HMMWV, wraz z Zielarzem unieszkodliwiliśmy dwóch Sowietów (byli sami) i ruszyliśmy od północy. W mieście szalał BTR i sprawił trochę kłopotów Rangersom, a i my mieliśmy okazję wypróbować celowniki naszych M4-ek. Walka nie była jednak długa i czekaliśmy na artylerię. Po dwóch godzinach (na szczęście czasu gry) była ona gotowa, Zielarz wyposażył się w snajperkę i ruszyliśmy na wzgórza na południe od bazy remontowej. Kiedy dojechaliśmy do celu... rozwalił nas bewup szalejący w okolicy. Tylko Zielarz pozostał wśród żywych i lunetą swojego karabinu rozglądał się po wrogim przedpolu. Czas spróbować jeszcze raz.

PFC27.III.2015-13.jpg


Last man standing

Pierwsza faza operacji odbyła się bez szczególnych strat. Tym razem trochę nie zdzierżyłem i rozwaliłem dwóch Sowietów jeszcze zanim Rożek rozpoczął szturm Maine. Wraz z Zielarzem biegliśmy do miasta, gdy odezwał się amerykański granatnik. Teraz Kolumb już wiedział jak strzela Mk19 i precyzyjnie eliminował piechotę, a także zniszczył wóz opancerzony. Tak więc mimo, że byliśmy w mieście szybciej niż w poprzedniej próbie, nie zostało dla nas dużo do zrobienia. W słuchawce odezwał się głos Kolumba to wy tam biegacie w mieście? Odpowiedziałem twierdząco i ruszyłem na miejski plac. Tam też dojechały HMMWV, z których wysiedli Kolumb i Rożek. Jednakże honory zdobywcy Maine należały się Zielarzowi, który zastrzelił ostatniego walczącego AI-ka. Czas na drugą fazę operacji!

PFC27.III.2015-14.jpg


Pamiątkowe zdjęcie Kolumba, wyzwoliciela Maine

Tym razem zatrzymaliśmy wozy nieco bliżej Maine, by nie zostać zaskoczonym przez jakiegoś szarżującego bewupa. Po wyładunku zbliżyliśmy się do bazy remontowej, ale zauważyli nas wrodzy erkaemiści ustawieni na dachach budynków. Wkrótce wokół nas zaczęły jeździć wrogie pojazdy - BMP-2 i BTR-80. Pojawiła się także piechota. Odezwały się lufy naszych erkaemów i snajperka Zielarza. Walczył on dzielnie, ale pokonał go connection timeout - zamiast Zielarza mogłem więc dowodzić snajperem ze sztuczną (czytaj: zerową) inteligencją.

PFC27.III.2015-15.jpg


Czy ktoś widzi BWP?

Ponieważ Rangersi zaczęli się wycofywać, ruszyłem ich śladem, a za mną niezbyt rozgarnięty AI-k. Wirtualne zastępstwo Zielarza postanowiło zawiesić karabin na pasku, wyciągnąć pistolet, i radośnie spacerować wśród nacierających Sowietów. Ponieważ nie podobała mi się wizja utraty snajpera, rozkazałem mu wyrzucić Berettę na ziemi. Zamiast oczekiwanego efektu zobaczyłem... windowsowy pulpit. Na tym zakończyła się moja gra tamtego feralnego wieczoru. Niezwyciężanie spowodowane technicznymi problemami nie zasłoniło mi jednak niewątpliwej przyjemności z gry w tak doborowym towarzystwie! Tak więc z niecierpliwością czekałem sobotniej rozgrywki - a okazała się ona wyjątkowa!
Ostatnio zmieniany: 2 lata 5 miesiąc temu przez krzychuzokecia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Rożek, Kolumb

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #241

I w końcu obiecana relacja z soboty, 28 marca. Zaczęliśmy około 20 w dosyć kameralnym gronie: Rożek, Zielarz i ja. Przy drugiej (i ostatniej) misji dołączyli do nas Kolumb, nieoceniony Psychol i Jack_PL. Mimo, że graliśmy tylko dwie misje, to zdecydowanie był to udany wieczór - kto wie, chyba nawet najlepszy w jakim brałem udział. Tak więc: jakość, a nie ilość!

Maine - Beauce (Lorient, 10 os.)

PFC28.III.2015-2.jpg


Reflektory HMMWV roświetlają mroki nocy - wygląda to trochę jak scena z To nie jest kraj dla starych ludzi braci Coen...

W związku z niską frekwencją, musieliśmy wprowadzić zmiany w przydziale zadań bojowych: Zielarz zajął moje miejsce dowodząc AI-kowym specjalsem, ja zająłem miejsce nieobecnego Kolumba, niańcząc radiowca, a Rożek... Cóż, Rożek był tam gdzie był!

PFC28.III.2015-3.jpg


Maine by night!

Tym razem ostrzał Maine pozostawiliśmy wirtualnym podkomendnym, którzy posługiwali się granatnikiem i wukaemem z iście snajperską precyzją. Kule trochę poświszczały nam nad głowami, ale żadnych strat nie stwierdzono i gdy zamilkły działa ruszyliśmy do miasta. Spotkaliśmy się z Zielarzem i zaczekaliśmy na artylerię. Gdy ta się pojawiła, ruszyliśmy w stronę Beuce!

PFC28.III.2015-4.jpg


Moździerz szaleje

Tym razem zajęlismy pozycję na wzgórzu na północny zachód od pierwszego celu - bazy remontowej. Wokół niej szalały wrogie bewupy i BTR-y. Po wyładowaniu z HMMWV dosięgnął nas ogień tych pojazdów - zginął sanitariusz, ale pozostawił po sobie sporą ilość bandaży. Po krótkim zszywaniu Rożek ze swoimi Rangersami podskoczył na kolejne wzgórze, skąd wezwał ostrzał moździerzowy mając nadzieję, że zniszczy on pojazdy wroga. Zielarz ze swoim podkomendnym ruszył nieco na południe, i ustawił się na wschód od celu - wkrótce słychać było strzały z karabinu wyborowego.

PFC28.III.2015-5.jpg


MLRS czyli dużo huku, mało efektów

Niestety, kolejne salwy moździerzy nie przyniosły oczekiwanych skutków. Więc gdy artylerzyści zgłosili brak amunicji Rożek zdecydował się opuścić swoją pozycję i ruszył w celu ręcznego wyeliminowania wozów pancernych. Eskapada ta dłużyła się i prawdę powiedziawszy nie pamiętam czy przyniosła jakieś pozytywne efekty. Na pewno efektywnie wyeliminowała Rożka z gry. W międzyczasie bohatersko poległ Zielarz, a ja wpadłem na pomysł najgorszy z możliwych - zostawiając radiowca na pierwszym wzgórzu, ruszyłem najpierw na drugie wzgórze (to, z którego poszedł w bój Rożek), a potem czołgając się po stoku na pole w pobliżu drogi, po której szalał znienawidzony BMP-2. Wziąłem Carla Gustava, przymierzyłem, strzeliłem i... spudłowałem o milimetry! Bewup nie spudłował i odrodziłem się w ciele radiowca. Będąc last man standing zdecydowałem użyć się argumentu ostatecznego - ultima ratio - jakim był oddany nam do dyspozycji MLRS. Wyrzutnia mogła oddać tylko jedną salwę. Cel wcześniej ustawił Rożek. Uruchomiłem radio, potwierdziłem koordynaty i dałem polecenie ognia. Gdy odgłosy eksplozji zamilkły, a kurz opadł, moim oczom ukazał się... pieprzony BMP, który nic sobie nie robił z trudów naszych i artylerzystów. No cóż - pora było zakończyć, tym bardziej, że Kolumb, Psychol i Jack już rozgrzewali palce.

To be continued
Ostatnio zmieniany: 2 lata 5 miesiąc temu przez krzychuzokecia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #242

  • Rożek
  • Rożek Avatar
  • Offline
  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania 124
Zdjęcie przedstawia konfrontację Psychola z niejakim SA-13 pseudonim Gofer. W akcie desperackiej rozpaczy Psychol (widoczny przy lewej krawędzi) atakuje pojazd przeciwnika granatem. Jak to się skończyło łatwo się domyśleć :)
psychol_vs_gofer.jpg
Ostatnio zmieniany: 2 lata 5 miesiąc temu przez Rożek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #243

Rożek napisał:
Zdjęcie przedstawia konfrontację Psychola z niejakim SA-13 pseudonim Gofer. W akcie desperackiej rozpaczy Psychol (widoczny przy lewej krawędzi) atakuje pojazd przeciwnika granatem. Jak to się skończyło łatwo się domyśleć :)

Akurat gofry Psycholowi nie zaszkodziły! :P
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #244

  • Zielarz
  • Zielarz Avatar
  • Offline
  • New Member
  • Posty: 7
Granat był dobry :D z drugiej strony zatoki nieźle to wygladało :D
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

27-28.03.2015 2 lata 5 miesiąc temu #248

  • Kolumb
  • Kolumb Avatar
  • Offline
  • Posty: 126
  • Otrzymane podziękowania 136
Piątek
Mapa : Nogova
Misja : [09] Operation Fire Tree

ScreenShot03-27-15at02.31PM001.jpg


ScreenShot03-27-15at09.25PM005.jpg


ScreenShot03-27-15at09.25PM.jpg


ScreenShot03-27-15at09.29PM001.jpg


ScreenShot03-27-15at02.37PM.jpg


ScreenShot03-27-15at02.38PM001.jpg


ScreenShot03-27-15at02.50PM002.jpg


ScreenShot03-27-15at09.29PM.jpg





Mapa : Lorient
Misja : [12] LST Arizona



ScreenShot03-27-15at08.38PM.jpg


ScreenShot03-27-15at08.47PM.jpg


ScreenShot03-27-15at08.50PM.jpg


ScreenShot03-27-15at08.54PM.jpg





Mapa : Lorient
Misja : [08] Bez Cukru



ScreenShot03-27-15at10.01PM.jpg


ScreenShot03-27-15at10.02PM.jpg


ScreenShot03-27-15at10.03PM.jpg


ScreenShot03-27-15at10.08PM.jpg


ScreenShot03-27-15at10.31PM.jpg
Ostatnio zmieniany: 2 lata 5 miesiąc temu przez Kolumb.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
Moderatorzy: Eazy
Zasilane przez Forum Kunena